Między gotowaniem obiadu, prasowaniem i robieniem zakupów, Rodzicielka zawsze znajdzie czas, żeby sprawdzić pocztę (przeszukać allegro, poczytać plotki, pograć w motyle kyodai, odpowiednie wpisać.)
I tak ryż do pomidorowej robi wesołe umpa umpa, sama pomidorowa jest jeszcze przecierem, a Wielka Matka oddaje się tworzeniu symfonii kliknięć.
- Słuchaj - kliknięcie - a o czym ty właściwie - seria kliknięć - piszesz - kliknięcie - w tej pracy?
No tak. Przecież każdy wie, że z dzieckiem, nawet dorosłym, trzeba rozmawiać.
Kliknięcie.
- Wiesz, o tym jak Zapolska...- kliknięcie, cisza, seria kliknięć.
Aha, gra w motyle. Będzie ciężko wbić się na jej częstotliwość. Właściwie - mogę mówić cokolwiek. Jednak jeszcze nie daje się zwieść.
- No, no. Przecież cię słucham. - kliknięcie.
- Za pomocą języka kreujemy naszą rzeczywistość - rozwijam skrzydła zapaleńca najróżniejszych zagadnień teoretyczno-literackich.
- Tak, tak.
- I widzisz - brnę dalej przez kliknięcia - Ona tam opowiada historię kobiety, która miała tak dużo dzieci, że je zjadała. Z nienawiści.
Nic. Zero refleksji
- A w finale służąca, która ma romans z mężem, robi z niej gulasz i zjadają ją na kolację.
Znowu cisza. Kliknięcia.
- A twoja najmłodsza córka wyleciała ze szkoły.
- No. - Klikanie ustaje.
Cisza.
Nadal Cisza.
- Co?!
Cel osiągnięty. Pomidorowa staje się realnym bytem.
(dobre kontakty córek z matkami, natomiast, pozostają w sferze mitycznej)
poniedziałek, 13 lutego 2012
niedziela, 12 lutego 2012
Najmłodsza Siostra nocami sprawdza jak bardzo jestem prawdziwa (w ramach konsekwencji - ciągnie za sobą Średnią, w pakiecie z ulubioną poduszką i kołdrą gratis.) Budzę się w środku nocy, w plątaninie siedemnastoletnich nóg, osiemnastoletnich niespokojnych snów. Jest trochę niewygodnie, bardzo bezpiecznie.
Najmłodsza przez sen splata nasze dłonie.
Śródnocna lekcja: magiczne rodzinne zaklęcia a konieczność przemijania.
Śródnocna lekcja: magiczne rodzinne zaklęcia a konieczność przemijania.
czwartek, 9 lutego 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
niedziela, 5 lutego 2012
On.
jestem tak słaba i zeszkieleciała, że nie mam siły iść. Bierze mnie na ręce, oplatam Mu się wokół szyi. W ten prosty sposób, nagle nie mam dwudziestuparu, tylko pięć.
- tata, a jak dorosnę, to też będziesz mnie tak nosił? - chucham mu w ucho.
Nie odpowiada. Za to Jego uścisk niedźwiedzieje, dodaje otuchy.
- tata, a jak dorosnę, to też będziesz mnie tak nosił? - chucham mu w ucho.
Nie odpowiada. Za to Jego uścisk niedźwiedzieje, dodaje otuchy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)