poniedziałek, 19 grudnia 2011

Ostatnie dni – papierosy w nadmiarze, niedomiar snu, brak czasu. Gdzieś zgubiłam pewność siebie – co widać po częstotliwości mejli. Wszystko żeby nie myśleć, oddam wszystko. 
Czasem mam wrażenie, że poezja jest bytem niezależnym. za każdym razem kiedy potrzebuję ratunku, posłusznie przychodzi odpowiedni fragment, cytat. łapiemy się w pół słowa, spotykamy w pół drogi (dość często - o północy.) jest jak najlepsza starsza siostra, najlepsza przyjaciółka, jest czymś więcej niż mentor. nic nie jest łatwiejsze, nic nie jest prostsze. zawsze wchłonie wiele łez, wyrazi niewyrażalne, dopowie dosadnie to czego nie mam odwagi nawet pomyśleć. Kiedy czytam - wiem, że Lacan kłamał - wypowiadane myśli, w poezji, nie tracą swojej istoty. Może dlatego poeci są nieczuli, bo zbyt nadwrażliwi? Bo żyje w nich kto inny, być może trochę za nich. Tylko co, do kurwy nędzy, co będzie kiedy ręce odpadną od wierszy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz