poniedziałek, 2 stycznia 2012

Otworzyłam dziś sąsiadowi drzwi, w bokserkach i w niedopiętej koszuli, przekonana że to Najlepszy Przyjaciel. Speszył się i zaczerwienił, sąsiad biedaczyna, ojciec czwórki dzieci, z piątym w drodze. Zaczerwieniony, zapłoniony, patrzy w wycieraczkę, zapomniał po co przyszedł. Ach, przyniosłeś ciasto, Marku, to miło, mówię dopinając koszulę, wejdź. Za nim jego żona, czujna i zazdrosna, przecież miałam być nieatrakcyjna i zapuszczona, z pogranicza kobiecości. Jesteś szczupła, słyszę jej oskarżycielskie myśli. Wymieniamy wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku, śmieję się w duchu z tej jej zazdrości.
Wychodzą i jest im lżej, spełnili sąsiedzki obowiązek; wychodzą i jest mi lżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz